
Był sobie facet, który miał 2 synów bliżniaków: pesymistę i optymistę. Nie wiedział co im kupić na urodziny. Pesymiście kupił klocki, samochodzik i piłkę, a optymiście kupę końskiego gówna. Wieczorem po urodzinach poszedł do pokoju pesymisty. A synek mówi:
-Tato, co za gówniane zabawki mi dałeś. Klocki się same nie układają, samochód sam nie jeździ, piłka sama nie skacze.
Przygnębiony tato poszebł do pokoju optymisty. Patrzy, a optymista grzebie w końskim gównie.
-Co ty robisz?- pyta tato.
-Tato, ten koń gdzieś tu musi być!!
-Tato, co za gówniane zabawki mi dałeś. Klocki się same nie układają, samochód sam nie jeździ, piłka sama nie skacze.
Przygnębiony tato poszebł do pokoju optymisty. Patrzy, a optymista grzebie w końskim gównie.
-Co ty robisz?- pyta tato.
-Tato, ten koń gdzieś tu musi być!!














